Inspiracją był dla mnie mój sen, ale długo brakowało mi elementu, który połączyłby wszystko w całość... no i nie ukrywam, że inspiracja była bardzo niespodziewana, bo pojawiła się dzięki naszym śmiesznym rozmowom (córko, mamo - dziękuję ;)). Ale o tym będzie mowa dopiero później.
Dla formalności powinienem jeszcze uprzedzić, że może się tu pojawić sporo nawiązań do innych utworów - głównie do powieści Pratchetta, Gaimana i musicalu Elisabeth. Sądzę jednak, że nawiązania będą wyraźne i jakoś się tu wkomponują. Co do imion niektórych postaci... niektóre imiona po prostu muszą się pojawić. Osobiście nie wyobrażam sobie by w otoczeniu Śmierci zamiast Morta, był jakiś Franciszek czy co tam jeszcze.
*
Teraz kilka słów odnośnie fabuły...
Na początku istnienia wszechświata pojawiły się trzy istoty. Śmierć (on), Psyche (ona) oraz Życie (ono). Życie powoływało istnienie, Psyche dawała żywym tworom duszę, a Śmierć zbierał swój plon. Z czasem pojawili się bogowie i ludzie, a pierwotna triada rozpadła się. Psych upodobała sobie boski świat. Życie pozostało jedynie energią... Zaś Śmierć zwrócił się w stronę ludzi. Tak mniej więcej się to wszystko zaczęło. Akcja mojego utworu będzie działa się właśnie długo po rozpadzie owej triady. Miejscem będzie świat ludzi, ale również świat duchowy. Zresztą sami zobaczycie. W razie jakbym coś poplątał będę starał się wyjaśniać na bieżąco. No i zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie :)
*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz